Stałem się od niedawna posiadaczem Troopera.Na auto czaiłem się od dłuższego czasu...Stał sobie u kolegi w krzakach od trzech lat aż przyszedł czas żeby był mój



A więc jest to TROOPer 2.6 MPI z 1990 roku.
Moja i jego krótka Historia:
Koledze ścieło śrubę na wałku rozrządu i w rezultacie rozwaliło głowicę.Kupił nowy pasek,napinacz,potrzebne wszystkie uszczelki oraz "nową" głowicę którą dał do regeneracji.Miał go złożyć lecz nie znalazł czasu aż postanowił "posprzątać zagracone podwórko".W rezultacie kupiłem Troopera za (chyba) rekordową cenę 500zł.

Założyłem głowicę dokupiłem kilka części i po walce z zapłonem dotarłem do momentu kiedy auto pali choć jest jedno "ale'.
Chodzi strasznie...nierówno-choć na wyższych lepiej z tym że jak da mu się gazu spadają obroty i a potem gaśnie.Mocy mu kompletnie brakuje.Trzęsie i wydaje się jakby nie palił na jeden gar.
Myślałem że to nadal zapłon więc wymieniłem kopułkę i palec-oczywiście nic nie dało.
Mechanik (i poprzedni właściciel) powiedział że to może być podciśnienie.
Sprawdziłem i jest dobrze.Nie wiem co dalej.
Podobne objawy jak w tym wątku:
viewtopic.php?f=43&t=1125
Bardzo proszę was o pomoc.