no i przeczucie mnie nie zawiodło...
cały dzień psu w du...ę na wycieczkę do Poznania.
auto jak auto całkiem ok. odpala, jedzie, na gaz się przełącza. jedynie "pan handlarzyna" bo inaczej go nie można nazwać, "zapomniał" wspomnieć o tym że nie dołącza się przód... TOD miga i miga.. po chwili coś zazgrzytało i dalej migało. sprawdzaliśmy na sypkim żeby uzyskać poślizg...
może i bym wziął to auto i się w nim pogrzebał ale podejście "pana handlarza" skutecznie mnie do tego zniechęciło... zaproponowałem kwotę 14000zł i poprosiłem o 15min na ostudzenie głowy i wykonanie telefonu. po rozmowie telefonicznej powiedziałem że nie dam za to auto 14000zł. oststecznie powiedziałem że jak chce to go za 13000zł uwolnię od tego auta. usłyszałem że nie mamy o czym gadać. no to jak nie, to do widzenia i w drogę powrotną. czekając na BOLT'a zadzwonił "pan handlarzyna" z innego numeru i mowi że max może opuścić ceną na 13500zł. grzecznie ale stanowczo powiedziałem że juz nie jestem zainteresowany negocjacjami i tym autem.
ponad to auto jest zarejestrowane na właściciela. "pan handlarzyna" stwierdził że on prowadzi autohandel i ma kopię dowodu osobistego sprzedającego... ok, pomyślałem sobie że skoro autohandel to pytam czy wystawi FV marża... no i dowiedziałem się że jednak nie i sprzedaż jest na umowę kupna sprzedaży z właścicielem ... to był gwóźdż do trumny tej transakcji...
zawinałem sie i do domu...
i to była dobra decyzja bo od wczoraj jestem zadowolonym posiadaczem chevy blazera

dziękuję koledze
Quentil za chęć pomocy i wytłumaczenia co i jak... tylko jemu się chciało
pzdr