
Tragedii nie ma, nie ma uwiezionego człowieka pod autem, auto raczej nie utonie, bo juz glebiej sie nie da w tym malutkim cieku zanurzyc. Raczej nie powinna mu sie stac straszna krzywda, bo wokoł ludzkie domostwa, a calosc jest 10min pieszo od mojego domu, wiec raczej go nie rozbija i nie rozkradna, a przynajmniej nie od razu.
Ogolnie nie ma sytuacji alarmowej, nie chcialbym nikogo na siłe wyrywac z pilnych zajec dnia codziennego, ale gdyby ktos mial czas w drodze skads/dokads podjechac i pomoc to bede zobowiazny. Moge sie odwdzieczyc ulubionym %%% i dowolna przysluga.
Auto siedzi dosc gleboko tyłem, ale przód nie jest bardzo zakopany i mysle ze z uzyciem windy nie powinno byc problemu z wydarciem. Kinetyk i szarpniecie drugim wozem tez powinien dac rade, ale to mniej pewna opcja, bo jest ryzyko przewrócenia auta na bok.
Gdyby komus sie chciało, bede wdzieczny.
Kontakt do mnie: +48 605 512 712